Cukiernia Ksaweryny Mikuckiej w Iwieńcu

Babcia Ksaweryna (1893 -1986), Polka, rodowita Iwieńczanka, od najmłodszych lat swoją edukację, nie tylko kulinarną, zdobywała przede wszystkim w domu. Przerwała uczęszczanie do szkoły w 3 klasie. Przeziębienie i szkarlatyna była powodem utraty w znacznym stopniu słuchu i wzroku. Naukę kontynuowała dzięki krewnym - nauczycielom, później siostrom i kuzynkom. Poznała w stopniu podstawowym historię, geografię, przyrodę, matematykę, fizykę z chemią, języki - polski z literaturą, rosyjski i białoruski, później jeszcze francuski. Pięknie śpiewała i umiała grać na instrumentach, doskonale tańczyła. Nauczono ją prowadzenia domu i zachowaniem dobrych manier. Chociaż pradziadkowie w rodzinie zachowali stary styl ubierania się i obyczajów, po-powstaniowy, z czasem następne pokolenie dopasowało modę do współczesnych sobie czasów.

Po niefortunnym przypadku wiosennej (1913 r.) "kąpieli" w Wołmie z powodu załamania się mostu pod procesją w dniu krzyżowym, po raz drugi bardzo poważnie chorowała na zapalenie płuc. Wyleczenie uznawano w rodzinie po raz drugi za cudowne. Jako młoda dziewczyna bardzo aktywnie uczestniczyła w życiu religijnym (należała do chóru, Żywego Różańca później do Rycerstwa Niepokalanej), życiu towarzyskim miasteczka i licznej rodziny z okolicznych i odległych zaścianków, chutorów, folwarków, wsi i miast. Ze względu na zdrowie nie mogła wyjechać do Ameryki, jak zaplanowali rodzice. Wcześnie zaręczona, wyszła za mąż za sąsiada, przystojnego murarza i zduna - Józefa Mikuckiego.

Babcia Ksaweryna z mężem i dziećmi zamieszkała przy ulicy 3 Maja (dawniej Wileńska, obecnie 1 Maja), mieli dom murowano-drewniany. Wynajmowali mieszkania. W jednym z nich był fryzjer, później sklep obuwniczy ze skórami. Przez ścianę sklep sąsiadował z babci cukierenką. Sklep zlikwidowano i ścianę również. W ten sposób cukierenka mogła z czasem przekształcić się w małą restaurację, w której urządzono coś w rodzaju klubu młodzieżowego, adaptując dodatkowe pomieszczenia w piwnicy z odpowiednim wyposażeniem i stołem bilardowym.

Wnętrze było urządzone bardzo przytulnie i na poziomie ówczesnej mody europejskiej. Na ścianach wisiały piękne obrazy i kilimy, w oknach firany i zasłony. Kwiaty na parapetach, kwietnikach i na stoliczkach z obrusami, dodatkowo zdobiły miejsce czyniąc je przytulnym, schludnym i miłym. W miejscu, gdzie iwieniecka młodzież urządzała sobie potańcówki, podłoga musiała być odpowiednio przygotowana - nawoskowana. Na ladzie wystawione duże słoje pełne słodkich kolorowych łakoci - cukierków, lizaków, pomadek, ciasteczek. Na osobnych półkach królowały przepyszne pączki, przeróżne bułeczki, ciastka kremowe, tortowe, różnego rodzaju w zależności od okoliczności świętowania.

Ciasto, bułeczki i pączki do kawy albo herbaty z cytryną lub mlekiem musiały być codziennie świeżutkie. Herbatę pijano w "pry-kusku" z konfiturami, cukrem w kostkach lub miodem. Miód był zawsze dostępny jako dodatek. Świeże młode ogórki maczane w miodzie, miodowo bakaliowe makowe ŚLIŻYKI, miodowe - bułeczki amoniaczki z lukrem. Wspaniałe desery apetycznie dekorowane. Młodzież uwielbiała gorącą czekoladę, herbatę z cytryną, oranżadę, kwas chlebowy, kompoty. nie śmieli raczyć się jakimkolwiek alkoholem. Dzieci i uczniowie z pobliskiej szkoły do dnia dzisiejszego wspominają wypady w czasie przerw do cukierenki po słodkości, napoje gazowane z syfonów i lody.

Ksaweryna z Murawskich Mikucka z wnuczką Basią.
fragment zdjęcia z ok. 1956/1957 r.

Jeszcze minionej zimy Jadwiga Burakowa apetycznie wspominała niezapomniane smaki posiłków, bułek i pączków, kwasu chlebowego, ogórków kiszonych, grzybków i chleba ze smalcem, które przynosiła moja mama dziewczynom z magistratu  w czasie okupacji tuż przed powstaniem 1943 r. A te ułańskie babki, rolady z biszkoptu z patelni wg prostego przepisu, które piekli Partyzanci Trzech Puszcz, a przypomniał o nich pan Michał Miłaszewski.

Lokalizacja w centrum miasteczka i smaczne proste potrawy serwowane codziennie wg kalendarza - codziennie inne zestawy - sprawiły, że lokal był miejscem często odwiedzanym przez mieszkańców w różnym wieku, o różnych porach, zarówno przed jak i po południu. Rozśpiewanej młodzieży iwienieckiej odpowiadała atmosfera stworzona przez przystojnych, urodziwych wujów, którzy grali na różnych instrumentach. Zabawy i gry, inscenizacje, deklamowanie twórczości patriotycznej polskich klasyków, improwizacje własnej twórczości, skupiały wieczorami towarzystwo. Tłoczno było w dni targowe, niedziele i święta. Po mszach świętych, ludzie rodzinnie najczęściej "zachodzili" coś przekąsić i zaspokoić pragnienie. 

Można tu było najeść się do syta. Oprócz znakomitych wyrobów cukierniczych, dobrze parzonych kilku gatunków kaw i rozmaitych herbat, konsumenci chwalili sobie: dobrej jakości sery, kiełbaskę, i wędlinę, galaretę z nóżek, kotlety panierowane smażone i wspaniałe - mielone z grzybami, pieczenie, drankę, placki, bliny z różnymi "maczaniami" - wspomnianą "wereszczanką" , naleśniki z różnym farszem, kopytka, pyzy z tartych ziemniaków nadziane grzybami, knedle ze śliwkami i sezonowymi leśnymi owocami, kilka rodzajów pierogów z różnymi nadzieniami, bigos czasami bezmięsny z grzybami, czerwonym winem i konfiturami, jajecznice na "sale", boczku, bekonie ze szczypiorkiem, śledziki i ryby, sałatki z warzyw gotowanych, surówki, grzybki, ogóreczki marynowane, zupy zawsze ze świeżą pietruszką i inne domowe wyroby deserowe: kisielki, budynie, leguminy, galaretki z żurawin, leśnych i ogrodowych owoców. Pieczone owoce i warzywa.

"Oprócz wspomnianych napoi po zdobyciu koncesji, sprzedawane było znakomite piwo iwienieckie"- wspominał śp. wuj Stach. Wódeczki babcia Ksaweryna nigdy nie sprzedawała. Dziadek po kryjomu przemycał ją czasami swoim znajomym. Wzbudzał tym gniew babci i pradziadka Michała Murawskiego.

Organizacja pracy w tych warunkach i tym czasie, stawiała duże wymagania. W towar przedniej jakości Babcia zaopatrywała się nie tylko u rodzinnych producentów, ale awaryjnie kupowano również u pp. Żywieniów znanych w centralnej Polsce ze swoich wspaniałych wyrobów. Pieczywo czasami u miejscowych piekarzy. Babcia "Sewerynka" doskonale sobie radziła. Wstawała bardzo wcześnie, ok. 2:00 w nocy, żeby "rozczynić" ciasto, piec, gotować itd. Oprócz pieców kaflowych z blachami i piekarnikami z "dochówkami" babcia posiadała samowary i elektryczne prodiże. Gdyby nie współpraca z siostrą Heleną Hołubowicz, prababcią Felicją, pomocą ze strony pradziadka Michała, a także dzieci, nie dała by sama rady. Mama Wanda często opowiadała, jak raniutko musiała zrobić wszystkie zakupy, jeszcze przed lekcjami, później przed pracą. Mieszczące się w pobliżu sklepy, ułatwiały mojej mamie Wandzie pracę i pomoc babci Ksawerynie i siostrom babci. Jedna z nich za to zawsze elegancko mamę ubierała. Do prac pomocniczych w gospodarstwie wynajmowani byli ludzie. Dziadek Józef Mikucki wyjeżdżał w związku z wykonywanym zawodem poza Iwieniec, zupełnie nie angażował się w domu, ale potrafił ugotować strawę - np. pyszną kartoflankę.

Kiszonki, śledzie, ryby konserwowano w beczkach, które stały w osobnym pomieszczeniu. Wędzone mięsa, wędliny, tłuszcze, sery, przechowywane były na strychu. Do utrzymania świeżości produktów i mrożenia słodkości, zakupywali Mikuccy duże bryły lodów, które były umieszczane w spiżarni lodowej - ziemiance zwanej lodownią. Taką ziemiankę widziąłam w 2011 r. w ogrodzie zabudowań przy dawnej ul. 3 Maja w Iwieńcu.

Wielu badaczy historii Kresów m.in. prof. Julian Winnicki potwierdza niepowtarzalność domowych potraw. Współcześni Iwieńczanie, mieszkający tam wciąż Polacy, dorównują swoim poprzednikom w pomysłowości komponowania posiłków z wykorzystaniem oferty obfitości lasów, ogrodów, łąk i pól, bardzo dobrej wody.

Wszystkie kulinarne tajniki babci "Sewerynki" i sztuka uzyskania charakterystycznego "smaczku" w bogatej gamie nie skomplikowanych receptur, przekazane zostały w naszej rodzinie następnym pokoleniom Iwieńczan. Nutę niepowtarzalnych smaków słyszymy we wspomnieniach żyjących jeszcze bywalców iwienieckiej cukierni - herbaciarni - kawiarni - klubie- restauracyjce.

Barbara Choma 

artykuł opublikowany w
"Dziedzictwie Kresowym"  nr 9 (grudzień 2016 r.) str. 5-6
ISSN 2299-7024 
wersja internetowa zamieszczona 2013-03-04